FOOD

Nafta Neo bistro – restauracja owiana tajemnicą

W przeddzień moich urodzin wybrałam się do tajemniczej restauracji. Dlaczego tajemniczej ? No bo niby nikt nie wie, jaki jest jej adres. Wątpiąc w to, weszłam na stronę internetową restauracji. I co tam zobaczyłam? No niewiele. Nie było menu, nie było adresu, właściwie nie było nic oprócz telefonu i cytatu:

„Kto szuka, pozna smak, ten znajdzie, kto wie jak”.

Pomyślałam sobie „Już mi się to bardzo podoba, uwielbiam miejsca owiane tajemnicą”. Co więc trzeba zrobić, żeby odwiedzić tę restaurację ? Należy zadzwonić, umówić się na konkretny termin i w dzień planowanej wizyty czekać na wiadomość zwrotną z adresem restauracji.

Wystrój

Miejsce ma industrialny klimat: od progu restauracji witają mnie lampy i zapach palonej nafty. Rezerwacje miałam na godzinę 15.00, chciałam być jak najwcześniej, żeby nie było zbyt wielu ludzi. Kiedy przyszłam, sala była niemal pełna, ale panował w niej tajemniczy spokój. Ogromna przestrzeń wyłożona surowymi cegłami, drewno, półmrok i światła lamp oddawały niesamowity charakter. Czułam się tam swobodnie i intymnie tak jakby poza mną i moją osobą towarzyszącą nikogo nie było.

Bardzo fajnym rozwiązaniem, jakie zastosowali pomysłodawcy była otwarta kuchnia. Czekając na dania główne obserwowałam pracę kucharzy. Muszę przyznać, że ubrani cali na biało, w czarnych rękawiczkach, skupieni na pracy wyglądali bardzo profesjonalnie. Przyglądałam się młodej kobiecie, która pochylona nad daniem, dekorowała je z taką pasją, jakby tworzyła mini dzieło sztuki.

Jedzenie i menu o numerze #43

Jeśli chodzi o jedzenie, na wstępie dostaliśmy amouse bouche, starter specjalnie od szefa kuchni (suszoną wołowinę z sezamem oraz chleb razowy na zakwasie z masłem, duszoną szalotką przyprawione solą i popiołem).

Danie główne polędwica z dorsza z żółtym curry i ryżem – to była petarda. Dorsz rozpływał się w ustach a curry połączone z owocami granatu, kalafiorem, cebulą i cukinią było cudownie delikatne.

Na deser zaserwowano mi sernik na zimno z białą czekoladą i musem mango-rokitnik.

Warto tutaj wspomnieć, że dostaliśmy menu o numerze #43, to znaczy, że od powstania restauracji, menu było zmieniane aż 43 razy. Wow. Czyli jeśli odwiedzimy Naftę następnym razem, możemy liczyć już na coś zupełnie nowego 😉

Jestem zachwycona koncepcją tego lokalu, jestem zachwycona jedzeniem, przystępną ceną, atmosferą tam panującą i polecam to miejsce z całego serca.

I tak, możliwe, że jestem nieobiektywna, możliwe, że Nafta Neo Bistro zrobiła na mnie ogromne wrażenie, bo posiadając duszę artysty jestem pod wrażeniem nietuzinkowych miejsc, doceniam pomysł i kreatywność. Podziwiam to, że ktoś stworzył przestrzeń, która zachwyca, która oprócz dobrego jedzenia ma jeszcze „to coś”, duszę, charakter, jakaś taką wyjątkowość.

Jeśli chcecie się sami przekonać to odwiedźcie to miejsce i dajcie znać pod tym postem jak wam się podobało, bo jestem ciekawa co wy o tej restauracji myślicie.

4 thoughts on “Nafta Neo bistro – restauracja owiana tajemnicą”

  1. Wow po tej recenzji z chęcią wybralabym się do tej restauracji ♥️ Tym bardziej, że sama lubie taki tajemniczy, ceglany i artystyczny klimat !;) dania również wyglądają przepysznie 😉 😍😘

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.